„Malujcie tak, by Polska zmartwychwstała”. Wizje Jacka Malczewskiego w obrazach-poematach

Nasi autorzy

„Malujcie tak, by Polska zmartwychwstała”. Wizje Jacka Malczewskiego w obrazach-poematach

"Wizja Ezechiela" z 1919 r.; obraz ten był znany również jako "Pole kości". Fot. Muzeum Archidiecezji Warszawskiej (...) Silne były bowiem u tego artysty wspomnienia z dzieciństwa, kiedy, jeszcze jako ośmio-, dziewięcioletni chłopiec, przeżywał Powstanie Styczniowe, a potem krwawe popowstaniowe represje. Obrazy, których był świadkiem, wracały do niego nieustannie, znajdując odbicie na jego płótnach. Niektóre tematy pojawiają się w pracach artysty w różnych wersjach, jakby go stale męczyły. Cykl syberyjski malował Jacek Malczewski głównie w latach osiemdziesiątych XIX w., ale ten wątek pojawiał się i później. Wielokrotnie przetwarzał też na obrazach „Anhellego” Słowackiego, a więc utwór smutny, obrazujący tragiczne losy polskich zesłańców syberyjskich. Malczewski nawiązywał też do innych dzieł tego wieszcza, co na wystawie zostało również zasygnalizowane.

Pod koniec życia Jacka Malczewskiego w jego twórczości dominował wątek religijny. Przykładem tego na wystawie były „Autoportret z figurą Chrystusa upadającego pod krzyżem” z 1922 r. czy kilka „Głów Chrystusa w koronie cierniowej”. Jedną z nich namalował artysta w 1925 r., gdy tracił już wzrok.

(...)

Jacek Malczewski był głęboko wierzącym człowiekiem – co wyniósł z rodzinnego domu – i dlatego zainteresował się prorockim przepowiadaniem Ezechiela. Matka artysty Maria z Korwin-Szymanowskich była bardzo pobożna i religijna, a jego ciotką ze strony ojca była mistyczka i wizjonerka Wanda Malczewska (część spadku po rodzicach przeznaczyła na edukację malarską swego bratanka Jacka).

Artysta dostrzegł analogię między losem żyjących w asyryjskiej niewoli starotestamentowych Izraelczyków a losem współczesnych rodaków, znoszących wraz z nim jarzmo zaborczych ciemiężców. W sensie cierpień narodu dawnego Izraela odczytywał sens cierpień narodu polskiego. „Szukał Malczewski rozwiązania straszliwej zagadki i znalazł je w proroctwie Ezechiela – pisał Adam Heydel. – Ezechielowi położył Bóg rękę na czole i dał mu moc uczynić, aby zbiegły się, zrosły i zmartwychwstały kości poległych. W co się obróci ich śmiertelna ofiara, jakie życiem zakwitnie pobojowisko? Malczewski kurczowo chwyta się wiary, że życie – piękniejsze życie – powróci”.

„Gdy w rezultacie najazdów babilońskich – pisze ks. prof. Chrostowski z kolei w ‘Collectanea Theologica’ – Judejczycy nie mogli już dłużej się chełpić, że uniknęli losu Samarii [popadała w niewolę – przyp. red.], Ezechiel, cieszący się wielkim autorytetem w społeczności wygnańców i jej starszyzny, wzywa rodaków pochodzących z obu terytoriów do gruntownego rachunku sumienia, a w jego następstwie do odbudowywania jedności podzielonego narodu i kształtowania wspólnej przyszłości. Te wezwania stanowią jedną z wiodących linii głoszonego przez niego orędzia, doskonale widoczną w całej księdze i wchodzącej w jej skład wizji wyschniętych kości”. Wezwania Ezechiela nie tracą nic na aktualności tyle wieków później, tysiące kilometrów dalej na północ, nad Wisłą, a wezwanie do narodowego rachunku sumienia staje się nakazem chwili.

Artysta, który mówił do swoich uczniów: „Malujcie tak, by Polska zmartwychwstała” – sam również tak czynił.

Jacek Malczewski wyprowadził niejako metodami artystycznymi Ezechiela ze Starego Testamentu i wprowadził do Nowego Testamentu, albowiem na każdym z tych obrazów pojawia się postać Zbawiciela – najczęściej w wielce wymownej cierniowej koronie chwały. Tematowi temu artysta poświęcił aż 9 obrazów, które stworzył w latach 1914–1920. Na wystawie warszawskiej prezentowane były cztery z nich.

Na obrazie z 1917 r., na którym Ezechiel przybiera twarz i postać malarza Wlastimila Hofmana, przyjaciela i ucznia Malczewskiego, prorok zrzuca sybiracki szynel, który jest symbolem zniewolenia Polaków, ale też losów wygnańczych starotestamentowego proroka. Stojący za Ezechielem Chrystus podtrzymuje jego uniesione ręce. Jest to zarówno znak Bożego wsparcia, zapowiedzi odrodzenia, jak i udzielenia mocy przepowiadania artyście-wieszczowi. To także odniesienie do losów Polski i polskiego społeczeństwa zarówno pod zaborami, jak i podczas wielkiej wojny.

(...)

Drugie prezentowane na wystawie dzieło z cyklu „Wizja Ezechiela”, pochodzące z 1919 r. (ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi), wydaje się początkowo najbardziej niezrozumiałe. Żeby je rozszyfrować, musimy wiedzieć, że ilustruje ono proroctwo zamieszczone w 9 rozdziale Księgi Ezechiela. W tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka:

„I wołał do uszu moich głosem wielkim, mówiąc: Przybliżyły się nawiedzenia miasta, a każdy ma naczynie zabijania w ręce swej! A oto sześć mężów przyszli z drogi Bramy Wyższej, która patrzy ku północy: a każdego naczynie zginienia w ręce swej. Jeden też mąż w pośrodku ich obleczony był w płócienne szaty, a kałamarz pisarski na biodrach jego. I weszli, i stanęli podle ołtarza miedzianego. A chwała Pana Izraelowego wzięta jest z Cherub, która była na nim, do progu domu, i zawołał męża, który był obleczony w płócienne szaty, a miał kałamarz pisarski na biodrach swych. I rzekł Pan do niego: Przejdź przez środek miasta w pół Jeruzalem a naznacz Tau na czołach mężów wzdychających i żałujących nad wszystkimi obrzydłościami, które się dzieją w pośrodku jego”.

Jako Ezechiela Malczewski przedstawił na tym obrazie siebie. Ma na sobie płócienną, bardzo kusą – przed pępek – koszulę. Nagi jest następnie od pępka do wysokości przyrodzenia, a jego biodra opasuje szeroki wzorzysty pas, do którego przytwierdzone jest naczynie – ów pisarski kałamarz, którym prorok ma naznaczać tych, co poprzez odwrócenie się od grzechu ocaleją. Tu również pojawia się zrzucony z ramion sybiracki szynel jako symbol wyzwolenia z niewoli. Jedną rękę Ezechiel – artysta i prorok w jednej osobie – wspiera na lasce, a drugą dotyka szat stojącego za nim Chrystusa, który na jego głowie kładzie obie dłonie jakby w geście namaszczenia. Wszędzie wokół widać suche kości, które na pierwszym planie formują się już w kościotrupy; niektóre z nich wstają, by niebawem oblec się, zgodnie z proroctwem, na powrót w ciało. Powstać z martwych. Głęboko w tle w mistycznym trójkącie znajduje się oko Bożej Opatrzności.

Również z 1919 r. pochodzi kolejna „Wizja Ezechiela”, znana także jako „Pole kości”. Obraz ten został zaprezentowany po raz pierwszy już w roku powstania na wystawie Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie. Od razu wzbudził ogromną sensację, aczkolwiek byli i tacy, którzy uważali, że autor obrazu, nawet podejmując tematykę religijną, poprzez ukazanie własnego wizerunku prezentuje swe „nadęte ego”. Ferdynand Hoesick był najwyraźniej innego zdania, pisał bowiem wówczas: „nad całą wystawą dominuje nowy wielki obraz Jacka Malczewskiego, natchniony barbarzyństwem ostatniej wojny, w którym na tle nieprzejrzanego pola szkieletów ludzkich, przeglądających spoza mogiły, rysują się na pierwszym planie dwie wspaniałe postacie symboliczne: Chrystusa i Polaka. (…) Jest to niewątpliwie jeden z najpiękniejszych obrazów-poematów Malczewskiego”.

Na obrazie tym Chrystus przygarnia do siebie Malczewskiego-Ezechiela, artystę-proroka w służbie narodowej sprawy. Chrystus ma rozwiane włosy i szaty, a cierniową koronę otacza świetlista aureola. Jest zamyślony, jego ręce spoczywają na łysej głowie Malczewskiego-Ezechiela, który ma na sobie strój wygnańca-wędrowca, a przez niesiony na plecach tobołek przerzucił szynel. W tle majaczy pole kości, ale na horyzoncie wstaje już jasny, pastelowy brzask, zwiastun nadziei i zmartwychwstania.

Jan Kleczyński w „Kurjerze Warszawskim” z 1925 r. pisał wręcz, że dzieło to jest „koroną dotychczasowej twórczości wielkiego artysty” i uzasadniał: „Jako czystość wyrazu i jasność kompozycji równa się to dzieło chyba tylko z ‘Tobiaszem’, a zawiera motywy z czasów śmierci Ellenai lub ‘Eloe’, spoczywającej na przepysznie barwistych olbrzymich skrzydłach Anioła. Śmierć! Temat znany u artysty! Jak u Poego, jak w autoportrecie Boecklina ten dreszcz mistyczny nęka go i budzi wyobraźnię. Ale przedtem była to śmierć pogańska, grecka, czy ludowa, straszna, cyniczna, chociaż kojąca. Teraz – idzie w towarzystwie nadziei – Chrystusa”.

Po wojnie, w 1945 r., obraz ten otrzymała od sióstr Małgorzaty i Ireny Frydman Mirskich-Acher, w darze wdzięczności za uratowanie ich z getta, przełożona Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, matka Matylda Getter. Zakonnica przekazała potem ten obraz do warszawskiej kurii. Od 2018 r. znajduje się on w zbiorach Muzeum Archidiecezji Warszawskiej.

Czwartym z prezentowanych na wystawie obrazów był „Autoportret jako Chrystus”, namalowany w 1920 r. W centrum tej kompozycji malarz umieścił rudowłosą i rudobrodą postać Zbawiciela, któremu nadał własne rysy. Długie włosy Chrystusa są w nieładzie, bo zdjął właśnie z głowy cierniową koronę i trzyma ją w lewej ręce. Prawą Jego rękę przytula do swej twarzy, całując ze czcią oraz wdzięcznością za ocalenie, zesłaniec Ezechiel, w którego artysta wcielił ponownie Wlastimila Hofmana. Majaczące tło wydaje się tu być już polem kości obleczonych w ciało. Na horyzoncie jawią się trzy mistyczne trójkąty z okiem Opatrzności. Niepodległość została odzyskana, misja proroka i artysty wydaje się zakończona…

„Malczewski wcześniej był krytykowany za malowanie obrazów niezrozumiałych, obrazów, które są rebusami – mówi dyr. Piotr Kopszak. – W cyklu ‘Wizja Ezechiela’ sięga wprost do tekstu biblijnego i stara się go zilustrować. Wprowadzając postać Chrystusa, daje wyraz swojej wierze w opiekę i miłosierdzie Boże. Przedstawiając siebie jako Ezechiela, pokazuje znaczenie artysty i jego misję, wzorowaną na misji starotestamentalnego proroka”.

Nieodparcie nasuwa się tu refleksja: czy współcześni, tak nowocześni artyści są w stanie podjąć się takiej misji jak Malczewski?

Jolanta Sosnowska

*

Powyższe fragmenty pochodzą z artykułu Jolanty Sosnowskiej, który w całości ukazał się w miesięczniku WPIS nr 159.

Wiadomości o premierach nowych książek Białego Kruka i spotkaniach autorskich prosto na Twoją skrzynkę mailową, a do tego jeszcze prezent - bon 50 zł na zakupy w naszej księgarni internetowej! Dołącz już dziś do grona Czytelników Biuletynu Białego Kruka! Aby to zrobić, kliknij TUTAJ.

Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po miesięcznik WPIS oraz po książki o polskiej kulturze i sztuce:

WPIS 06/2025 (e-wydanie)

WPIS 06/2025 (e-wydanie)

 

Czerwcowy numer waszego ulubionego miesięcznika już w sprzedaży! Jak każdego miesiąca prezentujemy dla Was na łamach „Wpisu” wyselekcjonowany zbiór felietonów na aktualne tematy, ekskluzywne wywiady ze specjalistami z rozmaitych dziedzin, jak również serię artykułów powiązanych z aktualnymi rocznicami ważnych wydarzeń historycznych.

WPIS 01/2024 (e-wydanie)

WPIS 01/2024 (e-wydanie)

 

Styczniowy, pierwszy w 2024 r. „Wpis” już dostępny! Jak każdego miesiąca, przygotowaliśmy dla Państwa całą serię felietonów na aktualne tematy polityczne, jak również wyselekcjonowany zbiór artykułów na tematy historyczne, powiązane z aktualnymi rocznicami.

Prenumerata próbna miesięcznika WPIS (wydanie papierowe)

Prenumerata próbna miesięcznika WPIS (wydanie papierowe)

 

.

Prenumerata elektroniczna WPiSu na cały 2025 rok (11 numerów, w tym jeden podwójny)

Prenumerata elektroniczna WPiSu na cały 2025 rok (11 numerów, w tym jeden podwójny)

 

Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

Romantyzm polski

Romantyzm polski

Bohdan Urbankowski

Książka pełna niezwykłego uroku, tajemniczości i emocji – jak cały romantyzm.

Księga Norwidowa. Życie, poezja, rysunki. wyd. 2024

Księga Norwidowa. Życie, poezja, rysunki. wyd. 2024

Bohdan Urbankowski

Ten rodem z mazowieckiego dworku szlacheckiego artysta mówił sam o sobie – jakże słusznie! – że jest sztuk-mistrzem, a więc twórcą korzystającym z wielu narzędzi: słowa, pędzla, piórka, rylca, a nawet dłuta. W istocie Cyprian Kamil Norwid był artystą tyleż wybitnym, co wszechstronnym.

Moniuszko. Powieść biograficzna

Moniuszko. Powieść biograficzna

 

Stanisław Moniuszko (1819–1872), herbu Krzywda, nie bez powodu nazywany jest ojcem polskiej opery narodowej, choć duchem patriotycznym przesiąknięta była cała jego twórczość, także liczne pieśni, kantaty, operetki, utwory symfoniczne.

 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.