Leon XIV okazał się wiernym uczniem Jana Pawła II. Do Rzymu wróciła tradycyjna Wielkanoc

Nasi autorzy

Leon XIV okazał się wiernym uczniem Jana Pawła II. Do Rzymu wróciła tradycyjna Wielkanoc

Leon XIV – wierny uczeń Jana Pawła II, tradycyjna Wielkanoc wraca do Rzymu Leon XIV – wierny uczeń Jana Pawła II, tradycyjna Wielkanoc wraca do Rzymu Triduum Paschalne oraz Wielkanoc w Rzymie znów były piękne, podniosłe oraz pełne sacrum. To, co Franciszek sukcesywnie demontował przez lata swojego pontyfikatu, wróciło w wielkim stylu: tradycja, uwielbienie Boga przez piękno oraz głębia liturgiczna. Zdradzę Wam również, dlaczego ten sposób obchodów nie podobał się w Niemczech i dlaczego w tych dniach Leon XIV okazał się wiernym uczniem Jana Pawła II.

Wielkanoc 2026 pokazała bardzo wyraźnie, że pontyfikat Leona XIV będzie szedł w innym kierunku niż pontyfikat Franciszka. Jak zwykle w przypadku Leona XIV, nie chodzi o żadną gwałtowną rewolucję ani o zrywanie z ostatnimi latami w sposób demonstracyjny. Leon XIV nie ogłasza programowych deklaracji o „odwróceniu kursu”, ale wykonuje serię bardzo czytelnych gestów, które w Rzymie i w Kościele znaczą więcej niż tysiąc słów. I wszystkie te gesty prowadzą w jedną stronę: ku większej sakralności, ku większej ciągłości z dawnym stylem papiestwa i ku powrotowi do tradycyjnego rozumienia liturgii jako centrum życia Kościoła.

Nabardziej było to widać w Wielki Czwartek. Leon XIV odprawił Mszę Wieczerzy Pańskiej w Bazylice św. Jana na Lateranie, czyli w katedrze biskupa Rzymu. To nie jest detal organizacyjny ani kwestia wygody. To decyzja o wielkiej wadze symbolicznej. Franciszek od początku swojego pontyfikatu wyprowadzał tę liturgię poza tradycyjne centrum papiestwa – do więzień, szpitali, ośrodków dla uchodźców, miejsc naznaczonych cierpieniem, wykluczeniem i społecznym marginesem. Leon XIV wykonuje ruch odwrotny. Nie idzie na peryferie, tylko wraca do centrum. Wraca do Lateranu, a więc do miejsca, które od wieków wyrażało tożsamość papieża jako biskupa Rzymu. To jest bardzo mocne przesunięcie akcentu: z niejasnej symboliki peryferii na sakralne centrum Kościoła. Zresztą wpisuje się to doskonale w wizję papiestwa Leona XIV, którą Ojciec Święty przedstawia od pierwszej swojej wypowiedzi publicznej. To w Rzymie jest centrum Kościoła i nie będzie tak, że na przykład niemiecki Kościół partykularny ma prawo wyznawać swoją wersję katolicyzmu…

Jeszcze wymowniejszy był sam obrzęd obmycia nóg. Leon XIV umył nogi dwunastu kapłanom diecezji rzymskiej, czyli swoim księżom, można powiedzieć: swoim uczniom. Tak jak Jezus w Ewangelii. To znowu nie jest przypadek. Franciszek uczynił z tego obrzędu znak postnowoczesnej inkluzywności: wybierał więźniów, migrantów, kobiety, niekatolików, ludzi z marginesu, a więc tych, których chciał postawić w centrum uwagi Kościoła; można by rzec, że wszystkich oprócz właśnie księży, uczniów. Leon XIV wraca do rozumienia ewangelicznego, w którym Wielki Czwartek przede wszystkim odsyła do Ostatniej Wieczerzy, a więc do ustanowienia Eucharystii i kapłaństwa. W tym sensie wybór kapłanów nie jest tylko tradycyjną estetyką ani sentymentalnym powrotem do dawnych zwyczajów. To jest bardzo konkretna teologiczna deklaracja. Papież pokazuje, że w tym dniu najważniejsze nie jest budowanie medialnego gestu wobec świata, ale podkreślenie istoty sakramentalnej tajemnicy Kościoła.

Dla mnie ten moment był najmocniejszym sygnałem całego Triduum. Bo tu nie chodzi tylko o zmianę miejsca i uczestników obrzędu. Tu chodzi o zmianę logiki, a to z pewnością nie było łatwe. Pamiętacie zapewne, jak lewicowe media piały z zachwytu, patrząc na poczynania Franciszka. Salon był w ekstazie: papież, który porzucił księży na rzecz migrantów. A Leon XIV zupełnie się tym medialnym odbiorem nie interesuje, tylko mówi: Kościół musi najpierw wrócić do własnego centrum, do własnej tożsamości, do własnego sacrum, bo bez tego nie będzie miał światu nic prawdziwego do zaoferowania. To jest zasadnicza różnica. Nie możemy iść na peryferie, jeżeli centrum jest chore. Ryba psuje się od głowy.

Równie mocny był Wielki Piątek. Leon XIV nie ograniczył się do przewodniczenia Drodze Krzyżowej w Koloseum, ale sam niósł krzyż przez wszystkie czternaście stacji, tak jak przed nim tylko Jan Paweł II. To był gest niezwykle mocny. Leon XIV nie tylko mówił o krzyżu, ale także fizycznie go dźwigał wzorem papieża z Polski. Maleńkie Wadowice, globalne Chicago i chrześcijański Rzym połączone jednym uniwersalnym gestem. Papież nie tylko komentował Mękę Pańską, ale także wszedł w tę symbolikę osobiście, całym sobą – i nauczył się tego od Jana Pawła II. To było z jednej strony głęboko tradycyjne, a z drugiej bardzo czytelne: papież ma nie tylko zarządzać, nie tylko przemawiać, ale ma nieść ciężar Kościoła i dawać świadectwo także ciałem, postawą, obecnością. Pamiętamy, jak to wyglądało u Franciszka – zupełnie odwrotnie.

W Wielką Sobotę znacząca była nawet godzina Wigilii Paschalnej. Przesunięcie jej na późniejszą porę, bliższą rzeczywistej nocy, może wydawać się drobiazgiem, ale w liturgii takie drobiazgi często mają ogromne znaczenie. Wigilia Paschalna nie jest przecież zwykłą wieczorną Mszą św., ale świętą nocą, nocą oczekiwania, przejścia ze śmierci do życia, z ciemności do światła. Im bardziej celebracja wraca do tej symboliki, tym mocniej odzyskuje swój pierwotny sens. Leon XIV nie zmieniał przebiegu obrzędów, nie wprowadzał żadnych widowiskowych nowości, tylko pozwolił liturgii mówić własnym językiem. A język tradycyjnej liturgii jest bardzo potężny właśnie wtedy, gdy nie jest rozwadniany.

Także Niedziela Wielkanocna potwierdziła ten kierunek. Sama Msza św. na Placu św. Piotra miała klasyczny, uroczysty charakter, ale szczególnie wymowny był moment błogosławieństwa Urbi et Orbi. Leon XIV przywrócił wielojęzyczne pozdrowienia, w tym łacinę, co samo w sobie jest znakiem powrotu do papieskiej tradycji, bardziej ceremonialnej i bardziej zakorzenionej w uniwersalnym wymiarze Kościoła. Franciszek często wybierał styl uproszczony, mniej związany z dawną formą. Leon XIV pokazuje, że forma nie jest pustym dodatkiem. Przeciwnie – forma wyraża treść. Uroczystość, język, rytm, tradycyjny ceremoniał, wszystko to nie jest martwym reliktem, ale nośnikiem pamięci Kościoła. A dla mnie jest to zupełnie niezwykłe, jak konsekwentny jest w tym papież od samego początku pontyfikatu. Kilka dni po wyborze Leona XIV napisałem takie słowa, które ostatecznie znalazły się w mojej książce „Leon XIV. Biografia ilustrowana”.

Leon XIV. Biografia ilustrowana

Leon XIV. Biografia ilustrowana

Adam Sosnowski, Ks. Janusz Królikowski

Pierwsza i najobszerniejsza polska biografia Roberta Prevosta – nowego Ojca Świętego Leona XIV – ukazuje się w momencie, gdy cały świat z uwagą obserwuje początki jego pontyfikatu. To książka absolutnie wyjątkowa – nie tylko dlatego, że powstała z pasji i wielomiesięcznej pracy dziennikarzy znających realia Kościoła, ale również dlatego, że zawiera liczne materiały (m.in.

 

Spójrzcie, jak papież dalej się tego konsekwentnie trzyma:

„Rytuały jednak mają sens tylko wtedy, gdy są zakorzenione w wierze. W przeciwnym razie stają się pustymi gestami teatralnymi. Ale gdy są autentyczne, przeżywane z wiarą, nabierają głębokiego znaczenia – stają się językiem sacrum, który prowadzi człowieka ku Bogu. To właśnie sens liturgii: nie efektowność, lecz spotkanie. Spotkanie z Tajemnicą większą niż słowa. Oczywiście upiększenie liturgii bardzo pomaga w jej przeżyciu.

Brak tego wielu z nas odczuwało w czasie pontyfikatu Franciszka. Nie dlatego, że papieżowi nie dostawało wiary – ale dlatego, że wielu z wiernych uważało, że zbyt wiele uwagi koncentrowało się na jego osobie, a zbyt mało na Tym, którego miał reprezentować. Ojciec Święty Leon XIV już w swoim pierwszym przemówieniu pokazał, że chce inaczej. Nie nawoływał do powrotu do przeszłości, ale do powrotu do Istoty. Postawił w centrum Jezusa Chrystusa, przypominając, że to On jest początkiem i końcem wszystkiego. I być może właśnie tego nam najbardziej brakowało – nie nowości, nie reformy, lecz odnalezienia na nowo sedna”.

Kto oglądał transmisję z Placu św. Piotra, ten zauważył, że plac znów wyglądał pięknie i radośnie, nareszcie wróciły kwiaty i kolory, które z niezrozumiałych powodów tak bardzo przeszkadzały Franciszkowi. I nawet decyzja o zamieszkaniu w Pałacu Apostolskim ma tutaj znaczenie. Wiedzieliśmy, że Leon XIV wróci do Pałacu, ale remonty zakończyły się dopiero teraz i przed Świętami Ojciec Święty oficjalnie się tam wprowadził. Po latach, w których Franciszek świadomie zrezygnował z tej rezydencji na rzecz Domu św. Marty, Leon XIV wraca do tradycyjnej siedziby papieża. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to tylko kwestia logistyczna albo styl osobisty. Ale w Watykanie takie gesty nigdy nie są tylko logistyką. To są znaki. Leon XIV pokazuje, że urząd papieski ma także wymiar instytucjonalny, symboliczny, historyczny, i że nie trzeba się go wstydzić ani go rozpuszczać w geście permanentnej prostoty.

Całość tych decyzji układa się w bardzo spójny obraz. Leon XIV nie wraca do tradycji przypadkiem, punktowo i bezmyślnie. On konsekwentnie przywraca pewien styl Kościoła, w którym liturgia nie jest narzędziem duszpasterskiego eksperymentu, lecz świętą rzeczywistością, której trzeba służyć z czcią. W którym papież nie szuka przede wszystkim gestu zrozumiałego dla współczesnych mediów, lecz gestu zakorzenionego w pamięci Kościoła. W którym centrum nie jest przesuwane na margines po to, by zrobić wrażenie otwartości, ale przeciwnie – jest na nowo odkrywane jako źródło, z którego dopiero może wypływać prawdziwa misja.

I właśnie dlatego pierwsza Wielkanoc Leona XIV była tak ważna. Nie dlatego, że wydarzyło się coś spektakularnego, ale dlatego, że niemal każdy istotny gest niósł to samo przesłanie. Koniec z ciągłym rozbijaniem formy w imię doraźnego przekazu. Koniec z liturgią, która ma przede wszystkim komunikować pastoralną wrażliwość. Powrót do tego, co trwałe, sakralne i głęboko zakorzenione. Powrót do tradycji nie jako muzeum, lecz jako żywej formy wiary. 

Adam Sosnowski

Cały film dostępny na kanale Biały Kruk TV:


Największy z rodu Polaków

Największy z rodu Polaków

Adam Bujak, Jolanta Sosnowska

Największy z rodu Polaków – to określenie wobec Jana Pawła II pojawiło się już na początku jego pontyfikatu, a potem było powszechnie wypowiadane z dumą przy bardzo wielu okazjach, w tysiącach miejsc, przez ludzi Kościoła i przez zwykłych wiernych, ale też przez polityków i środki masowego przekazu, nie wyłączając tych, którzy dzisiaj tak zaciekle zwalczają Papieża Polaka.

Święty Prorok. Karol Wojtyła – Jan Paweł II

Święty Prorok. Karol Wojtyła – Jan Paweł II

Jolanta Sosnowska

Św. Jan Paweł II bywał nazywany prorokiem naszych czasów, nikt jednak do tej pory nie spojrzał w tym kontekście na całe jego życie. Próby takiej dokonuje w tej książce Jolanta Sosnowska (autorka czterotomowej biografii Papieża Polaka „Hetman Chrystusa”), śledząc pod tym kątem życiorys Karola Wojtyły – Jana Pawła II.

Bez Boga nie ma zbawienia

Bez Boga nie ma zbawienia

Adam Sosnowski, O. prof. dr Dariusz Kowalczyk

Wielu będzie zaskoczonych, czytając tę książkę. Nie zawsze spotyka się bowiem opinie tak odważne – formułowane zwłaszcza przez osobę duchowną – a zarazem tak głęboko przemyślane. O. prof. Dariusz Kowalczyk SJ wykazuje się wielką wiedzą na temat Kościoła, chrześcijaństwa, ale także aktualnych spraw społecznych i narodowych. W rozmowie z dr.

Kto wierzy, widzi więcej

Kto wierzy, widzi więcej

ks. Robert Skrzypczak

Czy żyjemy w czasach ostatecznych? Czy zbliża się sąd Boży? Czy zjawiska, których dziś doświadczamy, są zapowiedzianymi od dawna znakami? Takie pytania coraz częściej rodzą się w sercach wierzących i poszukujących. Ks. prof.

Wspaniałość chrześcijaństwa

Wspaniałość chrześcijaństwa

ks. Robert Skrzypczak

Jak żyć bez wiary w Boga? Niektórzy próbują, ale zwłaszcza w naszych czasach niespotykanego zamętu pojęć oznacza to tylko pogłębienie wewnętrznego chaosu człowieka. Autor pisze wprost: „żyjemy w cywilizacji skupionych na sobie konsumentów, którzy za pomocą zgiełku i rozrywki usiłują zagłuszyć w sobie dojmujący brak sensu życia”. Ks. prof.

Podróż do serca wiary. Katolicyzm

Podróż do serca wiary. Katolicyzm

bp Robert Barron

Ta piękna i mądra książka to zaproszenie do przeżycia wielkiej przygody wiary. Wiary żywej, głębokiej i rozumnej.

Z Jezusem przez życie

Z Jezusem przez życie

bp Antoni Długosz

Książka ta jest przeznaczona dla każdej katolickiej rodziny. Stanowi fantastyczny przewodnik po wszystkich niedzielnych czytaniach Ewangelii. Pismo Święte zostało bowiem podzielone na fragmenty w taki sposób, że uczestnicząc w Mszy św. w każdą niedzielę przez trzy lata pod rząd, usłyszymy i poznamy to, co zostało zapisane przez czterech Ewangelistów: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana.

W co wierzą katolicy

W co wierzą katolicy

Karl Keating

Wokół wiary katolickiej narosło ostatnio sporo nieporozumień. Przyczyną tego stanu są przeważnie przekazy medialne, wprowadzające swoich odbiorców w błąd dowolnymi interpretacjami nie tylko nauki Kościoła, ale także Pisma Świętego. Znany amerykański teolog katolicki, wykładowca uniwersytecki, autor kilkudziesięciu poczytnych książek Karl Keating (ur. 1950) objaśnia w tej książce 52 najczęstsze pomyłki związane z rozumieniem wiary katolickiej.

PAKIET Hetman Chrystusa - komplet tomów 1-4 w promocyjnej cenie

PAKIET Hetman Chrystusa - komplet tomów 1-4 w promocyjnej cenie

Jolanta Sosnowska

Książka ta zrodziła się z fascynacji polskim Papieżem i z niezgody na traktowanie go jako dobrotliwego staruszka i miłośnika kremówek, na umniejszanie jego postaci, przebogatego dorobku i ogromnego autorytetu. Ojciec Święty jawi się tu jako osobowość zachwycająca – pasterz wyrazisty, konsekwentny, inteligentny, odpowiedzialny i odważny.

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.