Jolanta Sosnowska: Nie żadne tandetne mikołajki i nie szał prezentów. Dobroć i szczodrość św. Mikołaja miały swe źródło w Bożym obdarowaniu
Św. Mikołaj biskup - ilustracja z archiwum BK. Coraz natarczywiej napastują nas wizerunkiem Santa Klausa, zwanego Mikołajem, który mknie saniami zaprzężonymi w renifery. I to już niemal na dwa miesiące przed Bożym Narodzeniem! Z brzuchatego, wyrośniętego krasnala ubranego w czerwony kubrak, takież portki i czerwoną, podszytą białym sztucznym futerkiem czapę czyni się przedmiot – właśnie przedmiot, bo nie osobę – kultu. Kultu nienasyconego konsumpcjonizmu. Natrętną reklamą pełną światełek i lśniących ozdób, która wdziera się do naszych domów już niemal przy przysłowiowym otwieraniu lodówki, narzuca się nam ateistyczny tryb życia i nowe, bezbożne zwyczaje. Zwyczaje jakoby świąteczne. Krok po kroku niszczona jest licząca dwa tysiące lat, oparta na Nowym Testamencie piękna, mądra i wymagająca tradycja chrześcijańska. W miejsce Bożej Prawdy wciskają nam jej tandetną atrapę, a nawet już wykrzywioną jej karykaturę, łatwą do nabycia podczas przeróżnych wyprzedaży. Nazwę Boże Narodzenie zastępują angielskojęzycznym holiday czy kryptonimem X-mas, który przed niezorientowanymi ukrywa liczące dwadzieścia wieków pojęcie Christmas.
Najwyższy czas dać temu zdecydowany odpór oraz wziąć się do poważnej i mozolnej roboty odbudowywania autentycznych wartości. Trzeba zacząć wreszcie oddzielać ziarna od plew, wyczyścić nasze myślenie i przyzwyczajenia z toksycznych naleciałości, złogów ideologicznej rdzy i innych śmiertelnie szkodliwych ateistycznych nawarstwień, które zwodząc nas swymi pięknymi, lśniącymi opakowaniami – niczym wąż w raju – poczyniły spustoszenia w naszej katolickiej mentalności. Popkultura lansująca do upadłego lewackie antywartości, jako rzekomo neutralne światopoglądowo – w kinie, teatrze, muzyce, sztukach plastycznych itp. – stępiła naszą katolicką wrażliwość. Daliśmy się zwieść i poprowadzić niczym owce na rzeź pseudodziełom lansowanym przy wielkim wsparciu sowicie opłacanej antykatolickiej reklamy i propagandy. Zasiały one w nas moc wątpliwości, uśpiły naszą czujność i w konsekwencji zachwiały naszymi opartymi na Bożym Słowie przekonaniami. W dużej mierze straciliśmy wrażliwość na to, co chrześcijańskie.
Okres Adwentu – nawracania się w oczekiwaniu na narodziny Syna Bożego – powinien sprzyjać powrotom do czystych chrześcijańskich wartości. Jedną z nich jest bez wątpienia obdarowywanie, czego nie należy mylić z obkupywaniem się w prezenty, nieraz całkiem bez sensu. Obdarowywanie wyszło całkowicie z mainstreamowego obiegu, zamieniając się w kupowanie bez opamiętania. A przecież pojęcie to wiąże się z Bożym Darem, z Bożym Obdarowaniem. Najbardziej cennym Darem stał się dla nas sam Jezus, który przyszedł na świat jako bezbronne Dziecko, by później poprowadzić nas do życia wiecznego. Tymczasem we wszechobecnych reklamach w ogóle nie ma odniesień do Bożych Narodzin; nie wiadomo, skąd te święta się w ogóle biorą. Tak jakby państwo ustanowiło je ku uciesze ludu, a nie Kościół na pamiątkę Jezusowych narodzin.
Nieprzypadkowo właśnie na początku Adwentu – 6 grudnia – obchodzimy liturgiczne wspomnienie świętego Mikołaja z Miry. On bowiem owo Boże Obdarowanie rozumiał jak mało kto i jak mało kto na nim się wzorował. Również my, katolicy XXI wieku, zwiedzeni i oszołomieni zdobyczami techniki, w tym możliwościami, jakie niesie bezduszna sztuczna inteligencja, której algorytmami można odgórnie sterować, możemy wzorować się na świętym Mikołaju biskupie, który żył w III i IV wieku.
Choć żył tak dawno temu, nie skreślajmy go z listy naszych współczesnych idoli. Odwołajmy się do jego dokonań, do tego, co po sobie pozostawił, nawet jeśli wiąże się to w wielu wypadkach z legendami lub nieudokumentowanymi historiami, które współczesnemu człowiekowi często wydają się niewiarygodne. Święty Mikołaj z Miry nie jest w żadnym razie bohaterem bajki, jakąś zmyśloną postacią, choć niewiele jest o nim źródeł pisanych; on sam też nie zostawił po sobie żadnych traktatów ani listów. Musimy sobie jednak uzmysłowić, że w tamtych czasach nie było przecież nowoczesnych mediów, manii zostawiania po sobie nieustannych śladów (nie zawsze prawdziwych) na Instagramie, Twitterze czy Facebooku, do czego ludzie początku XXI w. są przyzwyczajeni. A nawet od czego są uzależnieni.
W tamtych czasach pierwszych chrześcijan nośnikami pamięci o ludziach i ich czynach były najczęściej opowieści przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie. Miały stanowić zachętę do dobrego życia, zgodnego z Bożymi przykazaniami, którego celem jest życie wieczne. Nic dziwnego, że w miarę upływu stuleci mogły ulec zniekształceniom, odwzorowaniom, nieścisłym interpretacjom. Jednak ich trzon musiał pozostać prawdziwy, szczególnie że od zarania istnieje w Kościele tradycja szczególnego pielęgnowania pamięci o tych, którzy naśladując Chrystusa żyli i umarli w opinii świętości. Święty Mikołaj jest taką postacią. Od wieków nie tylko stanowił przykład dla każdego wyznawcy Chrystusa, ale też okazał się niezwykłą inspiracją dla artystów różnych dziedzin, którzy tworzyli wspaniałe dzieła sztuki, jakże często stające się także modlitwą.
(...)
Jolanta Sosnowska
*
Jest to tylko fragment artykułu, który w całości dostępny jest w aktualnym numerze miesięcznika WPIS:

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2026. Wydanie drukowane
Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.

Prenumerata elektroniczna WPiSu na cały 2026 rok (11 numerów, w tym jeden podwójny)
Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.
Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po książki o Adwencie i Bożym Narodzeniu:

Choinka. 2000 lat tradycji Bożego Narodzenia
Wielka i pompatyczna na placu Rockefellera w Nowym Jorku. skromniejsza z aniołkami i gwiazdami na polskich świerkach czy egzotyczna i zaskakująca w formie cisów czy drzewek pomarańczowych w Ameryce Południowej. Choinka jest uniwersalnym znakiem Świąt Bożego Narodzenia, znanym, ogromnie lubianym i stosowanym na całym świecie. Jak to się jednak stało. że zwykłe zielone drzewko stało się symbolem Narodzin Jezusa?
Na to pytanie w tej jakże frapującej książce odpowiada ks. prof.

24 opowieści adwentowe. Czekając na Jezusa
Ta piękna książka dla dzieci jest kolekcją 24 zupełnie wyjątkowych opowieści adwentowych i wigilijnych, które poniekąd pełnią funkcję kalendarza adwentowego. Codziennie w grudniu możemy wieczorkiem usiąść z naszymi pociechami i przeczytać im opowiadanie związane z Bożym Narodzeniem i tym samym umilić czas oczekiwania na Wigilię.

Czekamy na Jezusa! Opowieści o świętych na każdy dzień Adwentu
Pod każdą szerokością geograficzną i w każdej epoce małe lub niezwykłe cuda towarzyszyły Świętom Bożego Narodzenia! Oto 24 wspaniałe historie do przeczytania od 1 do 24 grudnia, aby przygotować swoje serce na niesamowitą radość Świąt Bożego Narodzenia w towarzystwie świętych, którzy doświadczyli szczególnej łaski podczas oczekiwania lub świętowania narodzin Jezusa.






Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.