Jak Bałtyk powrócił pod skrzydła Orła Białego
Generał Haller rzuca pierścień w fale Bałtyku. Zaślubiny Polski z morzem, obraz Wojciecha Kossaka. Fot. Wikimedia (...) Tam, gdzie Wisła od Krakowa w polscie morze płynie/ Polsko wiara, polsko mowa, nigde nie zadzinie – pisał w 1880 r. o przywiązaniu Kaszubów do polskości pochodzący z okolicy Chojnic poeta Hieronim Derdowski. „Kaszubski Homer”, jak nazywano go na Pomorzu, nie zapomniał także o trwających przez stulecia zmaganiach swoich rodaków z Niemcami: Przeszed Krzyżok w twardy blasze, poleł wsie i mniasta/ Za to jego cepe nasze grzmocełe lat dwasta (…) Me z Mniemcami wiecie całe krwawe wiedle wojne/ Wolne pieśnie wjedno brzmiałe bez gore i chojne. Dla polskich działaczy niepodległościowych nie ulegało wątpliwości, iż odrodzona Rzeczpospolita nie będzie mogła istnieć bez dostępu do morza, a kaszubscy rybacy – strażnicy polskości bałtyckiego wybrzeża powinni powrócić do Macierzy.
11 stycznia 1917 r. Ignacy Jan Paderewski wystosował do prezydenta Stanów Zjednoczonych Thomasa Woodrowa Wilsona memoriał w sprawie Pomorza. Opisując zbrodnicze działania germanizacyjne Niemców na terenie Prus Wschodnich należących do czasów rozbiorów do Rzeczypospolitej i zamieszkanych w większości przez Polaków, Paderewski dobitnie podkreślał konieczność przyznania przyszłej niepodległej Polsce wybrzeża Bałtyku: Polskie dążenia do osiągnięcia dostępu do morza są tak gorące jak dążenia innych narodów. Jakie ofiary ponieśli Serbowie i Bułgarzy, by uzyskać porty morskie? Polska musi wciąż krwawić w swej walce o dostęp do morza tak niezbędnego dla jej dobrobytu, morza, które właściwie należy do niej. Stanowczo domagał się także oddania Polsce Gdańska, który jako ważny port Wisły został stworzony przez Polskę i dzięki niej się rozwinął. (…) Do chwili upadku Polski Gdańsk nigdy nie był niemiecki ani kulturą, ani swymi dążeniami – pisał wybitny dyplomata, dodając, iż pomimo pruskiej dominacji Gdańsk nie ma w sobie piętna niemieckiej „Kultur” [bowiem] cała jego chwalebna przeszłość łączy go ściśle z Polską. Sprawa odzyskania tego nadbałtyckiego miasta została także poruszona podczas wspominanego już owacyjnego powitania generała Hallera i jego Błękitnej Armii w Warszawie (21 kwietnia 1919).
Po tym, jak rozentuzjazmowani warszawiacy zanieśli wodza na rękach na kwaterę do hotelu „Polonia”, ruszyli pod „Bristol”, gdzie przebywał francuski poseł Eugène Pralon. Na czele pochodu nieśli olbrzymi transparent z napisem: Nie schowamy miecza do pochwy, dopóki nie odzyskamy Gdańska! Następnie Adam Grzymała-Siedlecki wygłosił po francusku płomienną mowę, w której powtarzały się słowa Gdańsk musi być nasz!, na którą przedstawiciel Francji, wyrażając uznanie w imieniu Rzeczypospolitej Francuskiej dla naczelnika państwa, rządu i dzielnej armii polskiej, zapewnił, iż przedłoży słuszne żądania Polaków swojemu rządowi. Niestety podczas obrad w Wersalu, na skutek interwencji niechętnego Polsce (a sprzyjającego Rosji już wówczas bolszewickiej) brytyjskiego premiera Davida Lloyda George’a, w postanowieniach Traktatu nie uwzględniono oddania Polakom Gdańska, z którego utworzono Wolne Miasto pod kontrolą Komisarza Ligi Narodów. Na gorący protest Paderewskiego w tej sprawie, jak również w kwestii Górnego Śląska Lloyd George odpowiedział oskarżeniem Polski o imperializm i nieliczenie się ze stroną niemiecką. Do Rzeczypospolitej miała wrócić jedynie część Pomorza ze 147-kilometrową linią brzegową Bałtyku.
Żołnierze! Idziemy nad polskie morze. Idziemy w kraj odwiecznie polski, tylokrotnie wydzierany nam przez wrogą siłę niemiecką, ale też i większą jest moc polska, moc polskiego oręża i polskiego ducha – pisał generał Haller w rozkazie do swoich podwładnych. 25 listopada 1919 r. podpisano w Berlinie konwencję z Niemcami, zawierającą m.in. etapowy harmonogram przejęcia Pomorza przyznanego Polsce na mocy Traktatu Wersalskiego. Generał po zapoznaniu się z treścią obu dokumentów w porozumieniu z ministrem byłych ziem pruskich Władysławem Seydą opracował strategiczny plan działania. Był pewien, że Niemcy nie oddadzą bezkonfliktowo Pomorza Polakom.
16 stycznia 1920 r. jako pierwsza wymaszerowała ze Skierniewic 16 Dywizja Pomorska pod dowództwem pułkownika Skrzyńskiego, przemieszczając się w kierunku Gniewkowa na Toruń, następnego zaś dnia wyruszyły główne siły Frontu Pomorskiego, osobiście dowodzone przez Hallera. Tak jak przewidywał generał, nie obyło się bez trudności, bowiem pułkownik Skrzyński już pod Gniewkowem zmuszony był przełamać siłą opór niemiecki. 18 stycznia 1920 r. Haller na czele swojej armii wjechał do Torunia, entuzjastycznie witany przez jego mieszkańców.
Z balkonu toruńskiego ratusza generał wygłosił słynną Odezwę do mieszkańców Pomorza, dając wyraz swojemu wzruszeniu, iż odwieczne dziedzictwo Piastów i Jagiellonów, kolebka Kopernika wraca znowu do swojej Macierzy. Doszło jednak do poważnego antypolskiego incydentu z udziałem członków redakcji niemieckiej „Thorner Zeitung”, na łamach której ukazał się zjadliwy paszkwil wymierzony przeciwko Naczelnikowi Państwa i szkalujący Armię Polską. Generał zareagował z właściwą sobie energią i stanowczością; rozkazał skonfiskować cały nakład, zamknąć i opieczętować zakłady drukarskie, a właściciela i wydawcę aresztować i postawić pod sąd, wyrokiem którego pismo „Thorner Zeitung” zostało zlikwidowane. W podobny sposób zakończyła się sprawa innej niemieckiej gazety – „Danziger Zeitung”, także w niewybredny sposób atakującej Piłsudskiego i Wojsko Polskie.
Następnym miastem przejętym przez Armię Polską był Grudziądz (znów gorące powitanie polskich żołnierzy i ich wodza), z którego generał miał 10 lutego wyruszyć koleją przez Tczew i Gdańsk do Pucka, gdzie miała się odbyć uroczystość przejęcia portu, wybrzeża morskiego i zaślubin Polski z Bałtykiem. Jeszcze przed tą podróżą Haller otrzymał poufną wiadomość, iż niemieccy urzędnicy kolejowi przygotowują sabotaż na linii Tczew-Gdańsk. Wobec realnego niebezpieczeństwa generał wysłał szyfrowaną wiadomość do oficera urzędującego przy starostwie w Tczewie, aby postawiono w stan gotowości batalion saperów, który miał obsadzić wszystkie stacje aż do Gdańska. Okazało się, iż rzeczywiście był planowany zamach, bowiem na stacji w Tczewie pewien Niemiec, sądząc, że atakuje polski pociąg wiozący Hallera i jego armię, wrzucił bombę do wagonu niemieckiego składu pasażerskiego zmierzającego do Berlina; niestety było wielu rannych.
Generał Haller, jego sztab i wojsko oraz towarzyszący im w podróży przedstawiciele władzy: Stanisław Wojciechowski (minister spraw wewnętrznych, późniejszy prezydent RP) i Maciej Rataj (członek delegacji sejmowej) dotarli bezpiecznie do Gdańska. Tu nastąpił dłuższy postój, bowiem polscy mieszkańcy miasta przygotowali dla nich owacyjne przyjęcie. Rozentuzjazmowani gdańszczanie wrzucali przez okna do pociągu nie tylko kwiaty, ale i drobne paczuszki zawierające złote monety i kamienie szlachetne przeznaczone „na skarb narodowy”. Następnie do wagonu generała weszli: komisarz generalny Rzeczypospolitej Polskiej Maciej Biesiadecki, urzędnicy delegatury, szef misji brytyjskiej kapitan Harvey, attaché wojskowy USA kapitan Abele, a z nimi starosta Józef Wybicki. Ten ostatni, nomen omen imiennik także pochodzącego z Pomorza autora Mazurka Dąbrowskiego, wręczył generałowi wykonane przez gdańskiego jubilera dwa platynowe pierścienie przeznaczone do dokonania aktu zaślubin Rzeczypospolitej Polskiej z Bałtykiem.
Dopiero około godziny 13.00 pociąg dotarł do Pucka. Generał i jego oficerowie sztabowi dosiedli koni i ruszyli nad brzeg Zatoki Puckiej, gdzie, mimo niskiej temperatury i deszczu, przed ołtarzem polowym zgromadzili się liczni rybacy kaszubscy wraz z rodzinami. Nie zabrakło oczywiście przedstawicieli władzy RP; przybyli również Ignacy Daszyński i Wincenty Witos. Z wojskowych byli także obecni generał Kazimierz Sosnkowski oraz admirał Kazimierz Porębski, natomiast dowódcy Frontu Pomorskiego asystowali kapitan Henryk Bagiński oraz rotmistrz Henryk Dobrzański, znany później jako major Hubal. Świat artystyczny reprezentowali poeta-podpułkownik Artur Oppman (Or-Ot) oraz wybitni malarze Julian Fałat i Leon Wyczółkowski. Mszę świętą celebrował dziekan Frontu Pomorskiego ksiądz pułkownik Józef Wrycza, on także wygłosił poruszającą homilię: Otóż dzisiaj nadeszła ta chwila historyczna, w której Kaszubi Ojczyźnie oddają w posiadanie ten klejnot uporczywie w zaciętym boju strzeżony. Morze to, morze, piękne ukochane polskie morze dzisiaj wraca pod opiekuńcze skrzydła Orła Białego – mówił kapłan, podkreślając, iż jest to niezwykła łaska Pana Boga i Królowej Polskiej Korony Gwiazdy Morza. Błagajcie, żeby Jezus jak był z apostołami na łodzi podczas burzy morskiej i jednym słowem uspokoił wzburzone siły morskie, tak i był zawsze towarzyszem ratującym naszych marynarzy polskich na wszelkich drogach morskich po wszystkie nigdy nieskończone czasy panowania polskiego nad morzem naszym – dodawał ksiądz pułkownik, wywołując niebywałe wzruszenie wśród wiernych; nie mniej poruszające było uroczyste ślubowanie, iż nie spoczniemy, aż i klucz do skarbca morza naszego Gdańsk ukochany znowu będzie nasz. Obecny podczas tej Eucharystii młody Amerykanin polskiego pochodzenia, ochotnik armii Hallera Eugeniusz Pychner pod wrażeniem słów kapłana miał później napisać Rotę Morską:
Nie rzucim morza ani rzek,
Nie damy Gdyni, Gdańska
Odwieczny polski morza brzeg,
Nie wydrze moc germańska.
Nie damy wrogom wolnych dróg,
Tak nam dopomóż Bóg!
Mszę świętą zakończyło uroczyste Te Deum i poświęcenie polskiej bandery, która przy salutach armatnich i rozbrzmiewających dźwiękach Mazurka Dąbrowskiego uroczyście wzniosła się na maszt. Wszystkie oddziały wojskowe i zgromadzeni cywile oddali jej honory. Dotychczasowy strażnik wybrzeża – rybak kaszubski z jedyną bronią wiosłem u boku oddawał straż w ręce marynarza polskiego – pięknie pisał po latach na kartach Pamiętnika generał Haller, wspominając także, iż padający deszcz Kaszubi określili jako dobry znak, mówiąc, że tak zawsze Bóg błogosławi rybakom, jak wyjeżdżają na dobre połowy. Po zakończeniu Eucharystii generał ponownie dosiadł konia i dokonał przeglądu wojska ustawionego wzdłuż brzegu; zarówno stojący na prawym skrzydle ułani krechowieccy, jak i sam dowódca wjechali przy tym konno do częściowo skutego lodem morza.
Oto nadszedł kulminacyjny moment uroczystości: generał Haller stanął pod banderą i zabrał głos: Rzeczpospolita Polska staje się znów władczynią na swoim Bałtyku. Na znak czego – zaślubin Polski z Bałtykiem rzucam w morze pierścień ofiarowany przez polską ludność Gdańska, który znów będzie polski – powiedział, po czym zdjął z palca pierścień i rzucił go w fale morskie. Początkowo jednak pierścień potoczył się po lodzie; pobiegło za nim kilku młodych rybaków, jednak żaden z nich go nie złapał, a pierścień wiernie się połączył z wodami Bałtyku. Na pytanie generała: czemuście go nie chwycili? odpowiedzieli: będziemy go mieli w Szczecinie, bowiem, jak twierdzili, pierścień poleciał na zachód, a tam, gdzie się zatrzyma, miała być w przyszłości morska granica polska.
Tego dnia odbyło się jeszcze w Domu Zdrojowym w Pucku uroczyste przyjęcie, podczas którego generał Sosnkowski podał inicjatywę wybudowania linii kolejowej Puck-Hel, zaś pułkownik Allegrini na znak francuskiego aliansu wzniósł toast za polski Gdańsk. Jeszcze przed udaniem się na kwaterę generał Haller otrzymał od rybaka Leona Torlińskiego z Komitetu Przyjęcia Polskiego Wojska zaproszenie do jego rodzinnej Wielkiej Wsi, które przyjął, obiecując przybyć nazajutrz.
Wieczorem szyper Jakub Myślisz z Wielkiej Wsi w towarzystwie kilku swoich przyjaciół rybaków wyruszył pieszo na Hel. Przedzierając się przez śnieg i błoto, o północy dotarli do portu, gdzie stał zacumowany kuter Jakuba; niestety był uwięziony w lodzie. Rybacy jednak siekierami wyrąbali jednostkę z lodu i wyprowadzili statek na pełne morze. Nad ranem dotarli z powrotem do wsi, w której nikt tej nocy nie spał, bowiem wszyscy przygotowywali się na przyjęcie dostojnego gościa; jedni zwozili żwir do wysypania błotnistej drogi, inni zaś budowali bramy triumfalne oraz przystrajali domy girlandami. Kiedy generał w towarzystwie swoich oficerów sztabowych, wojewody pomorskiego Łaszewskiego oraz admirała Porębskiego przybył na miejsce, pod pięknie udekorowaną bramą powitały ich dzieci szkolne, wykonując pieśń Gwiazdo Morza, po czym wszyscy zgromadzeni zaśpiewali Boże, coś Polskę. Następnie sołtys przywitał znakomitych gości po staropolsku chlebem i solą, mówiąc, że Wielka Wieś zawsze była wierna Polsce, za co jej mieszkańcy byli prześladowani i karani przez Niemców.
Zaproszony na uroczystość Julian Fałat otworzył butelkę wyśmienitego tokaju, po czym nalał pierwszą lampkę i podał generałowi, aby mógł ją wypić na cześć Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej. Następny kieliszek Haller wręczył jednemu z rybaków, który spełniwszy toast rzekł: szmaka za więcej!, zaś generał, podchwyciwszy jego myśl, powiedział: nam wszystkim szmaka za więcej tego morza, bośmy dostali tu małe okienko, a nam potrzeba szerokich wód! Słowa dowódcy Frontu Pomorskiego zostały przyjęte gorącym aplauzem i okrzykami Niech żyje morze polskie! (...)
Jest to tylko fragment artykułu dr Moniki Makowskiej, który ukazał się we „Wpisie” z okazji 100 rocznicy zaślubin Polski z morzem. Z całością można się zapoznać w miesięczniku „Wpis” nr 112 (25 lutego-24 marca 2020). Nie zapomnijcie zamówić prenumeraty naszego miesięcznika!

Roczna prenumerata miesięcznika WPIS. Wydanie papierowe
"WPIS" to najciekawszy i najbogatszy miesięcznik na rynku.
Najbogatszy – z uwagi na bogactwo treści i tematów, wspaniałą fotografię i grafikę, wyjątkowe edytorstwo. „Wpis” czytają i rekomendują największe autorytety w naszym kraju! Do grona naszych autorów należą m.in. Adam Bujak, ks. Waldemar Chrostowski, Marek Deszczyński, Marek Klecel, Antoni Macierewicz, Krzysztof Masłoń, Andrzej Nowak, ks.

WPIS 02/2020
Do sprzedaży trafił lutowy numer miesięcznika społeczno-kulturalnego „Wpis”. Przygotowaliśmy jak zawsze zestaw ciekawych i aktualnych materiałów. Piszemy m.in. o Kościele katolickim na Podolu, Puszczy Białowieskiej i jej ochronie, nagrodach dla książek Białego Kruka i sanktuarium w Lourdes. Przypominamy Kongres Wiedeński i konferencję w Jałcie, opisujemy zabytkowy kompleks klasztorny w Żaganiu. Lutowy „Wpis” to ponad 100 stron interesującej lektury.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.