Demograficzna apokalipsa Polski

Nasi autorzy

Demograficzna apokalipsa Polski

To jest po prostu demograficzna apokalipsa! fot. pexeles.com To jest po prostu demograficzna apokalipsa! fot. pexeles.com

Takich danych dawno nie było. Okazuje się, że katastrofa demograficzna, przewidywana na 2056 rok przyspieszyła i to o 30 lat. Dziś mamy już jej początek. W pierwszym półroczu 2025 r. urodziło się o 10 tys. mniej dzieci niż rok wcześniej. W ciągu całego roku urodzeń ma być zaledwie 240 tys. To już jest totalny dramat dla naszej przyszłości.

Dane, które świadczą już o rozpoczętej katastrofie polskiej demografii opublikował Główny Urząd Statystyczny. Wynika z nich, że w pierwszym półroczu 2025 r. przyszło na świat 115,7 tys. dzieci. To o 10 tys. mniej niż rok wcześniej. Eksperci szacują, że cały rok zakończy się wynikiem ok. 240 tys. urodzeń. Tak źle miało być dopiero w … 2056 roku.

Warto przypomnieć, dla zobrazowania tego z czym mamy dziś do czynienia, że w powojennych dekadach za niż demograficzny uchodziły wyniki ponad 500 tys. urodzeń rocznie (521 tys. w 1967 r.), a w latach 1948-1959 rodziło się co roku po ponad 700 tys. dzieci. Dziś rodzi się zaledwie 240 – 250 tysięcy dzieci. To już demograficzna apokalipsa.

Dramatyczny spadek urodzeń nastąpił od 2013 roku, czyli od 12 lat liczba mieszkańców Polski spada w zastraszającym tempie. Dla porównania: w zeszłym roku spadek o 156 tys. osób!

Czy jest nadzieja na polepszenie demografii w Polsce? Demografowie alarmują, że już teraz osoby w wieku poprodukcyjnym stanowią 24 proc. społeczeństwa, a do połowy XXI wieku może to być nawet ponad 35 proc. – przy jednoczesnym spadku liczby urodzeń. „W ciągu roku tracimy miasto wielkości Olsztyna” – podkreśla dr Krzysztof Szwarc, ekonomista w „Naszym Dzienniku”. Obecnie Polska liczy jedynie 37 489 000 mieszkańców (dane z GUS). W ciągu dekady liczba mieszkańców zmniejszyła się o 800 tysięcy, z czego 700 tys. przez ostatnie 5 lat. Szacunki są dramatyczne: w ciągu 30 lat Polaków będzie mniej o 4 miliony!

Zdaniem prof. Zbigniewa Krysiaka, obecna polityka rządu, zamiast wspierać rodziny, stawia na migrację, głównie z Azji i Afryki. Krysiak przypomina, że podobnie zrobiły kraje Europy Zachodniej, co wcale nie przyniosło spodziewanego efektu. Rdzenni mieszkańcy nie odbudowali swojej populacji, natomiast rozrosła się – w zastraszającym tempie – społeczność (przybyła) muzułmańska. Prof. Krysiak ostrzega, że jeśli nie będzie mądrej polityki demograficznej, władze będą szukać łatwych rozwiązań: podnoszenia podatków i wieku emerytalnego czy zwiększania migracji, co doprowadzi Polskę do stanu w jakim znajdują się kraje zachodniej Europy.

Warto przypomnieć, że – jak mówi Magdalena Guziak-Nowak z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka - problem niskiej dzietności nie sprowadza się tylko do pieniędzy. Jak zaznacza, program 500 Plus początkowo zwiększyło liczbę urodzeń, ale efekt szybko się wypalił. Według niej zasadniczym problemem jest kultura antyrodzinna i antydziecięca, w której małżeństwo i rodzicielstwo tracą znaczenie. Moda na singielstwo przybrało tak potężną miarę, że dziś ciężko przekonać młodych ludzi, by zmienili swoje aspiracje życiowe, ambicje czy cele i zamiast przeznaczać czas na rozwój swojego egoistycznego życia, powinni poświęcić się rodzinie. Samo słowo poświęcenie działa na nich, jak płachta na byka. To właśnie efekt wieloletniej promocji bezdzietności i nihilistycznej kultury, jaką promuje się do dziś w Polsce – najbardziej za pośrednictwem mediów.

Trzeba przyznać jasno, że będzie bardzo trudno spowodować wzrost dzietności w Polsce. Oprócz cudu, potrzeba jeszcze samoświadomości tego, czym jest rodzina i jak państwo powinno traktować tę najbardziej społeczną komórkę społeczną, chronić ją przed lewicową ideologią. Bez podźwignięcia roli rodziny w polityce społecznej, wkrótce po prostu znikniemy.

Sebastian Moryń

Złoty cielec i fałszywi prorocy. Państwo jako narzędzie walki z Bogiem

Złoty cielec i fałszywi prorocy. Państwo jako narzędzie walki z Bogiem

ks. Piotr Mazurkiewicz

Doświadczamy obecnie prawdziwej inwazji państwa na nasze umysły, szczególnie na naszą wiarę. Takie działania znamy z historii, najnowszej i tej dawniejszej. Okres bolszewicki w Polsce (PRL), niemiecka okupacja, czas zaborów i konfederacji targowickiej – wszystko to wiązało się z pozbawieniem kraju niepodległości, narodu – wolności, a poszczególnego obywatela – swobodnego dostępu do oświaty i dóbr narodowej kultury.


Komentarze (1)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Paweł Włodarski

    Bardzo emocjonalne słowa w tytule i tekście nie mają uzasadnienia. Sam Pan pisze, że demografowie przewidywali spadek populacji. Właśnie mamy z nim do czynienia. Czy dramatem jest to, że rozwiązać problemy z tym związane ma Pana pokolenie, a nie Pana wnuki? Czy może wyobraża pan sobie nieustający wzrost populacji, tak jak technokratyczni ekonomiści wyobrażają sobie nieustający wzrost produkcji? Nadchodzi jesień, temperatury spadają. To nie dramat. Wiemy jak się do tego dostosować. Polska ani nie wymrze, ani nie zamarznie.

  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.