Czym skutkuje rozdział Kościoła od państwa? Zapowiedź najnowszej książki ks. prof. Piotra Mazurkiewicza!

Nasi autorzy

Czym skutkuje rozdział Kościoła od państwa? Zapowiedź najnowszej książki ks. prof. Piotra Mazurkiewicza!

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz, fot. za książką Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz, fot. za książką "Złoty cielec i fałszywi prorocy", wyd. Biały Kruk. Po wprowadzeniu we Francji rozdziału w 1905 r. – pisze Marcel Gauchet – państwo natychmiast zajęło miejsce zwolnione przez Kościół, stając się w ten sposób monopolistą w zakresie prawowitej władzy. Władzy doczesnej została przypisana także wyższość duchowa. Konsekwencją bowiem oddzielenia Kościoła od państwa, a mówiąc dokładniej: wyrugowania Kościoła ze sfery publicznej, była konieczność zorganizowania „państwa moralnego i nauczającego”, zdolnego do oceny doktryny kościelnej z punktu widzenia moralności70. „Wszyscy zgadzają się, że religijna niekompetencja państwa – twierdzi Charles Renouvier – nie zobowiązuje go do tolerowania wszystkich możliwych religii, wszystkich doktryn, które oferują się ludziom pod nazwą religii. (…) Musi być tak, że nie będąc kompetentnym do osądzania tych doktryn z punktu widzenia prawdy naukowej lub religijnej, osądza je z moralnego punktu widzenia i że moralność jest dla niego najwyższym kryterium”71.

Państwo nie może się obejść bez moralności, a jeśli jej treści nie ma czerpać z Kościoła, samo musi się uznać za uprawnione do orzekania nie tylko o tym, co dopuszczalne, a co zabronione, ale również o tym, co dobre, a co naganne moralnie. Pierwsze zdanie tego cytatu nie budzi większych wątpliwości, jednak autor formułuje je po to, aby ostatecznie skierować jego ostrze przeciwko Kościołowi katolickiemu. Państwowa kompetencja w dziedzinie moralności uznana jest nie tylko za niezależną od Kościoła, ale – powtórzmy – za wyższą moralnie. Aby zapewnić uznanie swojego autorytetu w dziedzinie moralności, musi przejąć całkowitą kontrolę nad edukacją na wszystkich jej poziomach, łącznie z uniwersytetami72. Nie uznając Kościoła za źródło wiedzy moralnej, państwo w praktyce samo staje się kościołem. Państwo – pisze Renouvier – „nie tylko posiada moralność niezależną od jakiejkolwiek religii”, ale również „wyższość moralną we wszystkich możliwych sprawach w stosunku do wszystkich religii”73.

Mamy zatem supremację nie tylko polityczną, ale również moralną i duchową. Pojawia się tutaj wątek, który na stałe wchodzi do zachodniej dyskusji o religii i Kościele. Świeckie państwo znajduje się po stronie postępu, religia sprowadzona jest do rangi reliktu zamierzchłych czasów, podczas gdy Kościół staje się nie tylko symbolem obskurantyzmu, ale również opresji i moralnej degeneracji ludzkiej rasy. Pierwotnie przedmiotem odrzucenia jest hipokryzja oficjalnych przedstawicieli Kościoła. Chantal Delsol zwraca jednak uwagę, że z czasem za „niemoralne” zostaje uznane samo moralne nauczanie Kościoła, gdyż z jednej strony uznaje się, że nie jest ono możliwe do realizacji w życiu człowieka, z drugiej zaś – jak twierdzi np. Marks czy Nietzsche – historycznie stanowiło ono jedynie narzędzie do osiągnięcia innego celu: zdobycia przez ludzi przeciętnych władzy nad wybitnymi jednostkami74.

Chrześcijańska przeszłość jest odtąd czymś, czego Europejczycy powinni się nie tylko wyrzec, ale przede wszystkim wstydzić w imię dobrze pojętej moralności. Celowi temu służy „czarna legenda” na temat historii Kościoła. „Walki przeciwko chrześcijaństwu – podsumowuje tę taktykę Joseph Ratzinger – nie prowadzi się już dziś poprzez atak na orędzie biblijne, lecz wręcz odwrotnie: podejmuje się z zachwytem motywy Starego i Nowego Testamentu i obraca się je przeciwko historii Kościoła, która wydaje się ich jedną wielką zdradą. Kto chce żyć chrześcijaństwem, nie może tego czynić rzekomo wraz z tą historią, lecz przeciwko niej”75.

Herman Rauschning, przewodniczący Senatu Wolnego Miasta Gdańska w latach 1933–1934, relacjonując swoje rozmowy z Adolfem Hitlerem, cytuje m.in. taką jego wypowiedź: „Uwolnię człowieka z oków ducha, który stał się celem samym w sobie, od brudnych i poniżających samoudręczeń chimery zwanej sumieniem i moralnością oraz od roszczeń wolności i osobistej niezależności, do której dorosnąć mogą zawsze tylko nieliczni. (…) W miejsce dogmatu o cierpieniu i śmierci za ludzkość boskiego Zbawiciela wejdzie życie i działanie na rzecz ludzkości nowego wodza-prawodawcy, które uwolni masy wiernych od ciężaru wolnej decyzji”76.

Hitler nie tylko zamierzał stworzyć Wielkie Niemcy, ale dążył także do „uwolnienia wyznań chrześcijańskich ze wszystkich więzów międzynarodowych i całkowitego ich włączenia w obręb narodo wej przestrzeni. Schizma, stworzenie katolickiego Kościoła narodowego, jest już tylko kwestią czasu”77. Przejęcie całkowitej kontroli nad Kościołem katolickim miało się dokonać poprzez włączenie go do niemieckiego Kościoła jedności jako jeden z jego odłamów78. Przekonany był przy tym, że katolickie duchowieństwo – w poczuciu odpowiedzialności za instytucję Kościoła – nie podejmie otwartej walki, ale spróbuje się z nim dogadać. „A jeśli nawet podejmą, to nie zrobię z nich męczenników. Napiętnujemy ich jak zwykłych przestępców – mówił Hitler. – Zedrę im z twarzy szlachetną maskę. A jeśli to nie wystarczy, to ośmieszę ich i zohydzę. Każę robić filmy. (…) Zrobić to tak zajmująco, że każdy będzie chciał obejrzeć. Ludzie będą stali w kolejkach pod kinami”79.

Rauschning podsumowuje ten wątek swoich wspomnień stwierdzeniem: „Często sobie później o tym przypominałem, kiedy zaczęły się procesy dewizowe i procesy przeciwko niemoralnemu prowadzeniu się katolickich duchownych, mające na celu napiętnowanie ich w oczach mas jako przestępców i odebranie im zawczasu nimbu męczenników w duchowej walce”80.

Urok postępowości skontrastowanej z czarną legendą o Kościele zwiódł wielu. Jacek Salij dobrze oddaje istotę tego fenomenu, choć poniższy opis odnosi się do nieco późniejszych czasów, bo do komunizmu lat 50. XX w.: „Pięć lat po nastaniu komunizmu los Kościoła w Polsce wydawał się przesądzony. (…) Nie wynikało to nawet z prześladowań, które wtedy były dotkliwe – bo z prześladowaniami od wieków Kościół, z Bożą pomocą, jakoś dawał sobie radę. Najgorsze było to, że wśród naszych znajomych i bliskich pojawili się żarliwi zwolennicy ‘postępu’, dla których było czymś oczywistym, że nadchodzi ‘nowa era’ i że przyszłość należy do ‘nowego człowieka’ – że chrześcijaństwo natomiast nie tylko przechodzi do historii, ale przechodzi niechlubnie, jako wróg rozumu, nauki i sprawiedliwości społecznej. Kto nie pamięta tamtych czasów, nie potrafi sobie wyobrazić, ile żarliwości religijnej było w ówczesnych ateistach, dostrzegających w Kościele coś martwego i gnijącego, co dla społecznego zdrowia trzeba jak najszybciej usunąć”81.

W wizji Renouviera państwo staje się „władzą duchową”, a nauczana moralność ma charakter dogmatyczny: „W rzeczywistości nauczanie, które jest czysto religijne, należy do Kościołów, które w porządku idei, w którym się znajdujemy, należy sobie wyobrazić jako wolne. Ale moralność może osiągnąć skuteczną supremację i stać się przeciwstawna religii w narodzie, którego dominującą religią jest religia kapłańska i absolutystyczna, pod warunkiem, że oferuje wierze pozytywnej solidne pożywienie, jednocześnie trzymając umysły z dala od zabobonnych wierzeń, a zwłaszcza od doktryn sprzecznych ze sprawiedliwością. Oznacza to, że nauczana moralność musi być dogmatyczna i nie tylko różna od słabej i niejasnej moralności szkolnej potępianej za eklektyzm, nie tylko o innym charakterze niż moralność szkół utylitarnych lub sentymentalnych, których najdoskonalsze maksymy mają na celu jedynie interes i przyjemność społeczeństwa, ale [musi to być] etyka, która niesie ze sobą racjonalną teologię, etyka, o której możemy powiedzieć za Kantem, że ‘poprzedza wiarę w Boga i praktycznie prowadzi do religii, która jest wiedzą o obowiązkach jako boskich przykazaniach’”.

Zasady moralne opracowane przez władzę państwową i podane ludowi do wierzenia obowiązują zatem z taką samą, a może nawet z większą mocą niż przykazania Dekalogu, gdyż stoi za nimi autorytet większy niż kościelny, tzn. państwowy. Renouvier, starając się o to, by jego poglądy zachowały liberalny charakter, przewiduje także przestrzeń na indywidualną wolność i indywidualne sumienie, jednak tylko w tych obszarach, które nie są jeszcze uregulowane prawem państwowym. „[Państwo zatem] szanuje indywidualne wolności we właściwym im kontekście i we wszystkim, co nie jest materią obowiązującej regulacji publicznej. Przede wszystkim pozwala na swobodny rozwój wierzeń i kultów religijnych poza nim, o ile sprawiedliwe dochodzenie praw sumienia nie rozciąga się w sposób bezprawny na czyny i ingerencje niezgodne z prawem wspólnym oraz o ile żadna religia nie próbuje nadać swoim instytucjom władzy, która rywalizuje z władzą cywilną, kwestionując jej domenę i dążąc do jej zniszczenia”.

Wolność sumienia? Owszem, ale tylko w sferze prywatnej, tzn. nieobjętej jeszcze państwowymi regulacjami. „Kiedy religia, ze względu na którą na Kościołach i sektach miano wymusić tolerancję, zostanie zastąpiona przez moralność, zmienna linia podziału zostaje ominięta. Znika zdolność do kompromisu między państwem a Kościołami, na którą mógł jeszcze liczyć Locke. Oświecona moralność w swoim dyskursie teoretycznym prowadzi do rygorystycznej kontroli myślenia, która domaga się podporządkowania w imię dobrowolności, gdyż prawda rozumu i natury może być tylko jedna: podobnie zuniformizowana jak państwo oświeconych obywateli”82 – komentuje Reinhart Koselleck.

(...)

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz

*

Powyższy fragment pochodzi z książki ks. prof. Piotra Mazurkiewicza, która wkrótce ukaże się nakładem wydawnictwa Biały Kruk.

Złoty cielec i fałszywi prorocy. Państwo jako narzędzie walki z Bogiem

Złoty cielec i fałszywi prorocy. Państwo jako narzędzie walki z Bogiem

ks. Piotr Mazurkiewicz

Doświadczamy obecnie prawdziwej inwazji państwa na nasze umysły, szczególnie na naszą wiarę. Takie działania znamy z historii, najnowszej i tej dawniejszej. Okres bolszewicki w Polsce (PRL), niemiecka okupacja, czas zaborów i konfederacji targowickiej – wszystko to wiązało się z pozbawieniem kraju niepodległości, narodu – wolności, a poszczególnego obywatela – swobodnego dostępu do oświaty i dóbr narodowej kultury.

     


Wiadomości o premierach nowych książek Białego Kruka i spotkaniach autorskich prosto na Twoją skrzynkę mailową, a do tego jeszcze prezent - bon 50 zł na zakupy w naszej księgarni internetowej! Dołącz już dziś do grona Czytelników Biuletynu Białego Kruka! Aby to zrobić, kliknij TUTAJ.

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.