Czy rząd oszalał? Niemieckie wojska w Polsce!

Nasi autorzy

Czy rząd oszalał? Niemieckie wojska w Polsce!

To już nie są ćwiczenia. To nie są też wspólne konferencje i zdjęcia do kamer. Jest o wiele gorzej. Ostatnie decyzje rządu koalicji 13 grudnia realnie prowadzą do obecności niemieckich wojsk na terytorium Polski. I to nie w ramach jednorazowych manewrów, ale w formie systemowej, uregulowanej prawnie i długofalowej. Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz się tłumaczą, że to tylko współpraca – ale podpisane przez nich dokumenty mówią coś zgoła innego. A Polacy zadają jedno, bardzo proste pytanie: czy my naprawdę chcemy niemieckich żołnierzy na polskiej ziemi?

Niestety, to wszystko nie jest biciem piany. Resorty obrony Polski i Niemiec naprawdę pracują nad nową, dwustronną umową obronną. To fakt potwierdzony oficjalnie przez polskie Ministerstwo Obrony Narodowej, a umowa ma zostać podpisana w tym roku.
A w tej tragicznej umowie pojawia się jedno kluczowe słowo: ułatwienie obecności.

Mówiąc inaczej, chodzi o stworzenie jasnych ram prawnych dla zwiększonej, strukturalnej możliwości obecności niemieckich sił zbrojnych i sprzętu – oficjalnie: w sytuacjach zagrożenia, kryzysu lub napięcia. W praktyce wiemy jednak jak to wygląda, bo Ruch Ochrony Granic co rusz pokazuje nagrania, jak niemiecka policja wjeżdża na teren Polski. Często się zresztą zapomina o tym, że to rząd Tuska już w 2014 r. zaprosił niemiecką policję na polską ziemię podpisując umowę o współpracy polsko-niemieckiej służb policyjnych.

Teraz katalog ma się rozszerzyć jeszcze na niemieckie wojsko. Mówiąc wprost: chodzi o realne funkcjonowanie obcych wojsk na naszym terytorium.

I podobnie jak w przypadku Mercosur, Niemcy nie będą czekać na podpisanie umowy, lecz od razy zaczynają swoje działania. Pierwsze efekty tzw. zacieśnionej współpracy zobaczymy już w kwietniu. Niemieckie wojsko ma włączyć się w polską operację „Tarcza Wschód” – na granicy z Rosją i Białorusią. Kilkudziesięciu żołnierzy Bundeswehry ma realizować zadania inżynieryjne: budowę umocnień, zapór, infrastruktury wojskowej. Tak jest, dobrze przeczytaliście – Niemcy mają nas obronić przed Rosją. Ci sami Niemcy, którzy dokonali rozbiorów, paktu Ribbentrop-Mołotow i budowali Nord Stream. I właśnie ci Niemcy według koalicji 13 grudnia mają nas teraz bronić przed Rosją.

Co więcej, niemieckie media podają, że kanclerz Merz zdecydował się na to działanie bez zgody Bundestagu. To kolejny sygnał, który powinien zapalić czerwoną lampkę.

III Rzesza Niemiecka. Nowoczesność i nienawiść

III Rzesza Niemiecka. Nowoczesność i nienawiść

Grzegorz Kucharczyk

Rzesza Niemiecka istniała tylko w okresie 1933–1945, ale bardzo mocno zapisała się w historii. Mocno i wyjątkowo niechlubnie. Gdy się ją wspomina, przychodzą na myśl druty kolczaste, niemieckie obozy zagłady, wojenna pożoga, grabież, ruiny. Do tego dochodzi pogarda dla tych, których zbrodnicza ideologia nazistowska określała jako „podludzi” i których należało likwidować w imię czystości rasy.

 

Rząd 13 grudnia oczywiście się broni i odmienia słowo „NATO” przez wszystkie przypadki, że te działania są niby w ramach sojuszu. Ale jakoś dziwnym trafem ten sam rząd robi wszystko, żeby zrazić do Polski jedynego gwaranta sojuszu północnoatlantyckiego, czyli Amerykę. A ponadto nowa umowa obronna z Niemcami to nie jest wyłącznie NATO. Przecież to jest dwustronny dokument między Warszawą a Berlinem, który ma iść dalej niż dotychczasowe ramy.

I właśnie ten „krok dalej” budzi największy niepokój.

No i wreszcie najważniejsze pytanie, którego rząd nie chce głośno usłyszeć: Czy Polacy w ogóle chcą niemieckich żołnierzy w Polsce? Dla większości Polaków obecność niemieckiego wojska na naszym terytorium nie jest neutralna. Ma bardzo konkretne, bardzo ciężkie skojarzenia. Nie wszyscy z nas mieli dziadka w Wehrmachcie. Większość z nas miała dziadka w Armii Krajowej. I nie chcemy aby naród, który jeszcze niedawno mordował tych, których uważa za gorszych, teraz stacjonował na naszej ziemi. I nie da się tego wymazać ani konferencją prasową, ani nową umową, ani kolejnym idiotycznym wpisem premiera na Twitterze.

Ale nawet abstrahując od tego wszystkiego jest jeszcze jedno pytanie, o którym nie wolno mówić w oficjalnym dyskursie, ale które zadają sobie zwykli ludzie: Czy ktoś naprawdę wierzy, że w razie realnego zagrożenia niemiecki żołnierz odda życie za Polskę? Za polską ziemię, polskie miasta, polskie rodziny? Pozostawiam to pytanie do indywidualnej odpowiedzi, dodam jedynie, że według badań socjologicznych Niemcy aktualnie nie uważają, aby Polska jako ofiara II wojny światowej miała prawo do jakiejkolwiek pamięci. Mówił o tym prof. Andrzej Nowak w swoim słynnym wykładzie dla AfD.

Wreszcie, nie da się też oderwać sprawy niemieckich wojsk w Polsce od kontekstu politycznego. Polska ma dziś premiera i rząd, których kurs wobec Berlina jest wyraźnie – powiedzmy to oględnie koncyliacyjny – a momentami wręcz proniemiecki czy serwilistyczny. Für Deutschland to nie tylko wycięty z kontekstu bon-mot, ale realne nastawienie elit koalicji 13 grudnia. A niemiecki kanclerz Friedrich Merz bezlitośnie to wykorzystuje i mówi wprost o gotowości Niemiec do szerszego zaangażowania militarnego na terytorium państw NATO sąsiadujących z Ukrainą. I wiadomo, że chodzi o Polskę.

Rząd 13 grudnia będzie powtarzał do znudzenia i masa mediów będzie mu wtórować, że to wszystko to tylko uaktualnienie dokumentów i współpraca sojusznicza. Ale z perspektywy obywateli to wygląda inaczej. To wygląda jak stopniowe oswajanie społeczeństwa z obecnością obcych, historycznie nam wrogich wojsk. I to wszystko bez referendum czy nawet realnej debaty społecznej, tylko po decyzji podjętej w zaciszu gabinetów politycznych w Berlinie.

Co dalej? Trzeba powiedzieć przede wszystkim, że ten artykuł nie jest materiałem przeciwko NATO. Wręcz przeciwnie. To jest materiał w obronie polskiej suwerenności i zdrowego rozsądku. Bo państwo, które oddaje kwestie bezpieczeństwa w ręce cudzych armii –
nawet sojuszniczych zawsze płaci za to cenę.

A pytanie, czy niemiecki żołnierz będzie gotów ginąć za Polskę jest oczywiście pytaniem retorycznym.

AS

Zamach na polskość (e-book)

Zamach na polskość (e-book)

Adam Bujak, Andrzej Nowak, Grzegorz Kucharczyk, Wojciech Reszczyński, Leszek Sosnowski

Zamach na polskość – zbyt mocne słowa? Tak powiedzą niektórzy.


Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.