Brak prac domowych powoduje poważne problemy u dzieci
Zakaz prac domowych spowodował poważne problemy rozwojowe u dzieci. Fot. pexeles.com
Lewicowe, ideologiczne podejście do edukacji powoduje dramatyczne konsekwencje u dzieci. Ekspert Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego dr Renata Kołodziejczak mówi wprost: „Zaczynamy obserwować duży rozłam między dziećmi, które odrabiają prace domowe a tymi które tego nie robią”.
Brak prac domowych – tak hucznie zapowiadanych przez Barbarę Nowacką i innych lewackich przedstawicieli ministerstwa edukacji, po roku funkcjonowania przyniosły tylko same problemy i traumy u dzieci. Widzą to – przede wszystkim rodzice, którzy grzmią (szkoda, że na początku tak ochoczo popierali ten pomysł), że ich dzieci w porównaniu, np. z dziećmi z prywatnych szkół po roku stały się … mniej zdolne niż tamte.
Dr Kołodziejczak, polonistka i logopeda nie ma złudzeń, jeśli chodzi o owoce braku prac domowych: „Czas pokazał, że to nie udało się, a wręcz negatywnie odbiło się na rozwoju dzieci. Pozbawiono je bardzo ważnego w procesie nauki narzędzia”.
Co ciekawe, z obserwacji nauczycieli wynika, że nie osiągnięto ważnej zmiany w zachowaniu dzieci – przekierowania zainteresowania z komputerów na kontakty społeczne z innymi dziećmi. Dzieci, które do tej pory nie korzystały z kół zainteresowań, nadal tego nie robią, wybierając telefony czy Internet. Bo w tej sprawie muszą ingerować sami rodzice, a nie tylko szkoła. Problem z uzależnieniami od smartfonów czy internetu rodzi się z tego, że rodzice nie interesują się dziećmi w domu. Zostawiają je na pastwę losu, dbając bardziej o swoją wygodę i zainteresowania niż rozwój dziecka.
Ponad 80 proc. dyrektorów szkół, po tym eksperymencie z pracami domowymi, chce powrotu do obowiązkowych prac domowych. Tak wynika z ankiety sieci organizacji Społecznych SOS dla edukacji. Według najnowszego sondażu SW Research dla rp.pl niemal 60 proc. badanych chce powrotu obowiązkowych prac domowych w szkołach podstawowych, a niespełna 20 proc. jest przeciw. Za powrotem prac domowych jest dwóch na trzech respondentów zarabiających powyżej 7000 zł netto, z miast od 100 tys. do 199 tys. mieszkańców oraz z wyższym wykształceniem.
Lewicowy rząd eksperymentuje na dzieciach, to nie nowość, to ich podstawowe założenie. Teraz eksperymentują z edukacją zdrowotną – choć mam nadzieję, że duża część rodziców wypisze dzieci z tego przedmiotu. Choć pojawia się dużo głosów tzw. katolików, którzy promują ten przedmiot, nie dopatrując się tam żadnych ideologicznych niebezpieczeństw. To dziwne, zważywszy, że czytając dokument, zwłaszcza część poświęconą edukacji seksualnej, ma się wrażenie, że czyta się broszurę ideologów gender. Oczywiście rodzice mają prawo do wychowania swoich dzieci zgodnie z sumieniem, ale katoliccy rodzice powinny słuchać też tych, którzy alarmują jakie może spotkać ich dzieci zagrożenie ze strony tak nachalnej ideologizacji sfery seksualnej, jaką promuje edukacja zdrowotna. Bo to sfera bardzo delikatna i wrażliwa, zostawiająca konsekwencje na całe życie.
Sebastian Moryń

Dokąd zmierzamy? Wiara, edukacja, tradycja
Niniejsza antologia publicystyki patriotycznej próbuje dać odpowiedź na postawione w tytule pytanie: Dokąd zmierzamy, my jako Polacy? A co za tym idzie – kto nam wyznacza, lub usiłuje wyznaczać, drogę? Jakże często czujemy się zagubieni, zdezorientowani, manipulowani.
Szukamy stałych punktów odniesienia, niezmiennych wartości, na których można by się oprzeć bez obawy, że pobłądzimy.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.